O autorze
Aneta Wojnar

Od 5 lat zajmuje się komunikacją i PR-em. Pracowałam dla jednej z największych polskich firm z branży gier online - GameDesire. Obecnie odpowiadam na komunikację kilku polskich i zagranicznych startupów oraz profesjonalizuję marketing usług prawnych pracując dla kancelarii adwokackich i radcowskich.
Zobacz mój profil zawodowy na Linkedin.

Ten biznes jest już wart 250 mln dolarów, a będzie jeszcze więcej. Czym jest LegalTech i TechLegal?

legaltechnews.com
Określenie LegalTech brzmi jak podręcznikowy oksymoron. ‘Legal’ wciąż budzi skojarzenie z monumentalnym biurkiem w kancelarii prawnej, a ‘Tech’ to przeciwległy biegun, na którym leżą nowoczesne technologie i startupy. Jedni potrzebują drugich coraz bardziej: kancelarie – technologii i narzędzi, które skrócą dystans pomiędzy prawnikiem a klientem, zaś technologiczne startupy – obsługi prawnej. To skomplikowany, ale rokujący związek, który prędzej czy później skończy się happy endem. Burzliwy romans prawa i technologii wart jest już teraz ponad 250 milionów dolarów w samych Stanach Zjednoczonych, więc warto bliżej mu się przyjrzeć.

Technologia, która otwiera nowe rynki

Techlaw.pl - Prawo Nowych Technologii - powstał z potrzeby popularyzowania podstawowej wiedzy o problematycznym prawie autorskim. Szybko okazało się jednak, że przystępne pisanie o prawie pełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale też motywuje czytelnika do skorzystania z fachowej porady prawnej. Bezprawnik.pl to z kolei baza prawników specjalizujących się w różnych dziedzinach prawa, którzy przy wsparciu blogerów pomagają internautom m.in. w zakresie prawa konsumentów, pracy, rodzinnego, podatkowego. Kolejny przykład - Prawos.pl platforma, która łączy klienta z takim prawnikiem, którego kompetencje mogą rozwiązać konkretne problemy osoby poszukującej porady. Te narzędzia i platformy to tylko nieliczne przykłady, które pokazują, że włączenie rozwiązań technologicznych do codziennej pracy kancelarii przynosi wymierne korzyści. LegalTech – bo tak się nazywa ten mariaż, otwiera rynek prawny i daje potencjał istotnego poszerzenia grona klientów usług prawnych w Polsce.



Lawyer-matching, czyli swatanie z prawnikiem

Na świecie rosnącą popularnością cieszą się też serwisy tzw. lawyer-matching (również zwane ACM), które pozwalają na dopasowanie prawnika według potrzeby klienta, to jest do konkretnej sprawy (np. z doświadczeniem procesowym w prawie wekslowym) oraz według określonej lokalizacji (np. miejsca gdzie toczyć się będzie spór sądowy). Serwisy takie pozwalają także na wystawienie prawnikowi oceny za jego skuteczność, zaangażowanie czy adekwatność pobranego wynagrodzenia do wykonanej pracy. Kierunków rozwoju LegalTech jest wiele i trudno dziś przewidzieć wszystkie, ponieważ kreatywność startupów w tym temacie nie przestaje zaskakiwać.

A kiedy startup potrzebuje prawnika

Odwróćmy na moment sytuację. To startup przychodzi do prawnika i potrzebuje porady dotyczącej rozwoju biznesu. Co wtedy? W środowisku startupów pokutuje przekonanie o tym, że zwracanie się do prawnika jest albo drogie, albo nieefektywne. W najgorszym przypadku takie i takie. Niestety, jak pokazuje praktyka, jest w tym trochę prawdy. Jak to wyjaśnić?
Jedną z przyczyn takiej nieefektywności jest to, że obie branże nie wypracowały jeszcze wspólnego, zrozumiałego języka komunikacji opartego na znajomości specyfiki działania tego, kto jest „po drugiej stronie maila”. Druga przyczyna bazuje na tym, że często mylimy prawników zajmujących się startupami z prawnikami branży IT. Może wydawać się, że różnica jest niewielka, jednak jest ona na tyle istotna, żeby wpłynąć na rozwój młodego biznesu.

Przypadek Preply.com

O tym, jak wygląda prawne prowadzenie startupu od podszewki i na czym poległ zarząd platformy do wyszukiwania korepetytorów Preply.com mówi Ekaterina Mamyko, prawnik obsługujący startup.

***
W początkowych fazach czy w stadium negocjacji inwestycyjnych, startupom nie zawsze wystarcza środków, żeby pozwolić sobie na stałe usługi prawnika. Na przykład, doświadczony prawnik z średnim stażem zażąda od 500 euro tylko za to, żeby spojrzeć i skomentować waszą umowę handlową (czyli za kilka godzin pracy). Tu też może was czekać rozczarowanie, bo nie każdy prawnik pracujący dla biznesu rozumie, jak poprawnie od strony formalnej powinny być prowadzone inwestycje dla startupów. Nierzadko bywa tak, że nawet doświadczony prawnik IT po kilku godzinach konsultacji nie potrafi dać oczekiwanej odpowiedzi albo da nieprawidłową, która finalnie tylko pogorszy sytuację.

Z doświadczenia Preply.com można przywołać niejeden przypadek współpracy z amerykańskimi kancelariami prawnymi, kiedy po wielu telefonach, dziesiątkach listów i godzinach omawiania wszystkiego zostawaliśmy z rachunkiem z przyzwoitą ilością zer i nadal nierozstrzygniętym problem. Musieliśmy odnowić standardowy dokument, który samodzielnie przygotowaliśmy i chcieliśmy przekazać do sprawdzenia dużej amerykańskiej kancelarii prawnej, która współpracowała z nami od dawna. Do tej pory spisywała się doskonale i darzyliśmy ich zaufaniem, jednak teraz jesteśmy o wiele ostrożniejsi, kiedy korzystamy z ich usług. Wszystko, co należało wtedy zrobić, to wyjaśnić kilka spornych kwestii. Ostatecznie przeprowadziliśmy trzy kilkugodzinne rozmowy telefoniczne, przy których byli obecni nie tylko rządowi fachowcy, ale i partnerzy firmy, co zwiększało koszt usług kancelarii kilkukrotnie.

Otrzymaliśmy od ich kilka cennych (dosłownie!) porad, ale także pojawiła się duża ilość nowych pytań, które tylko komplikowały sytuację i nie pomagały jej rozstrzygnąć. Kiedy poprosiliśmy o konkretne, gotowe rozwiązanie, otrzymaliśmy jedynie propozycję, aby ponownie się zdzwonić. Otrzymaliśmy dobrą lekcję o tym jak cenny jest czas zachodnich prawników, jak trzeba sprzedawać swoje usługi i - w charakterze bonusu - rachunek opiewający na czterocyfrową kwotę.

LegalTech i TechLegal

Technologia wdziera się do skostniałego świata kancelarii prawnych. Prawnicy stają się częścią zespołu w firmach IT, co przynosi korzyści wszystkim, bo zwiększenie kompetencji technologicznych kancelarii przekłada się na zwiększenie zysków. Jak? Szacuje się, że ok. 13% procesów można zautomatyzować, co już na starcie przynosi wymierne korzyści.

Mówimy tu o tworzeniu rozmaitych regulaminów (pracy, sklepu internetowego, etc.), generowanie typowych umów handlowych (sprzedaży, dostawy, pożyczki, etc.), generowanie prostych pism do kontrahentów, urzędów, a nawet pozwów w sprawach cywilnych. Dzięki tej automatyzacji usługi prawnicze mogą stać się tanie, powszechne i łatwo dostępne dla każdego. Ponadto część usług można przenieść online - konsultacje umów z prawnikami, czy nawet samodzielne tworzenie stworzenie szablonu umowy, regulaminu czy stosownego pisma dzięki dostępnym narzędziom.

Druga strona medalu to TechLegal – czyli całe gro młodych firm i startupów, które rozumieją korzyści płynące ze współpracy z wykwalifikowanym radcą – przewodnikiem w świecie negocjacji czy zawierania umów z partnerami biznesowymi. To oni, będąc klientami swoich prawników, wprowadzają ich do świata technologii, co w dłużej perspektywie może się okazać biznesową symbiozą, gdzie beneficjentami są obie strony.

Na styku technologii i prawa jest sporo do zrobienia. Podstawą tej synergii jest skuteczna komunikacja, która odrzuci branżowy żargon i niezrozumiały bełkot na rzecz wzajemnego zrozumienia potrzeb. Im szybciej się to stanie, tym lepiej dla wszystkich, bowiem niebawem jedni bez drugich nie będą mogli się obejść.
Trwa ładowanie komentarzy...